ENG: Arsenal ograny przez Aston Ville
W spotkaniu 13. kolejki angielskiej Premiership Arsenal Londyn przegrał u siebie z Aston Villa 0:2 (0:0). Całe spotkanie na ławce rezerwowych "Kanonierów" spędził Łukasz Fabiański.
Nikt nie spodziewał się takiego scenariusza na Emirates Stadium. "Kanonierom" nie brakowało okazji do zdobycia bramki, jednak w decydujących momentach szwankowała skuteczność pod bramką przeciwnika.
Już w po pierwszej połowie Arsenal mógł przegrywać, ale Ashley Young w 20. minucie nie wykorzystał rzutu karnego. Mecz "ustawiła" bramka samobójcza Gaela Clichy - Francuz w 70. minucie skierował głową piłkę do bramki Manuela Almunii. Kiedy Arsenal rzucił się do odrabiania strat goście wykorzystali okazję do kontry. W 80. minucie po szybkiej akcji Gabriel Agbonlahor ustalił wynik na 2:0.
Manchester United nie dał żadnych szans Stoke City i pokonał beniaminka 5:0 (2:0). Bohaterem meczu został Portugalski gwiazdor MU Cristiano Ronaldo, który otworzył wynik już w 3. minucie, a na minutę przed końcem spotkania strzeli swoją drugą bramkę w tym meczu, ustalając wynik na 5:0. Tym razem Tomasza Kuszczaka zabrakło nawet na ławce rezerwowych MU. Jego miejsce zajął Ben Foster.
W innym spotkaniu Bolton Wanderers przegrał u siebie z FC Liverpool 0:2 (0:1). Reprezentant Polski, Euzebiusz Smolarek, wszedł na boisko z ławki rezerwowych w 84. minucie.
Pomimo wyraźnej porażki "Kłusaki" nie wystraszyły się rywala, przede wszystkim w drugiej połowie podopieczni Gary'ego Megsona postawili "The Reds" twarde warunki.
Pierwszą bramkę podopieczni Rafaela Beniteza strzelili w 28 minucie. Znakomitym dośrodkowaniem z lewego skrzydła popisał się Fabio Aurelio, który zagrał wprost na głowę Dirka Kuyta, a Holender mocnym strzałem pokonał Jussiego Jaaskelainena.
W końcówce pierwszej połowy padła bramka dla gospodarzy, jednak sędzia uznał, że faulowany był Jose Reina.
W 52. minucie powinien wyrównać Ricardo Gardner, który na boisku pojawił się po przerwie, jednak napastnik Wanderers przestrzelił.
Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy Benitez wprowadził do gry Fernando Torresa, co okazało się być znakomitym posunięciem. Kiedy podopieczni Gary'ego Megsona atakowali raz za razem i wydawało się, że lada chwila padnie bramka na 1:1, Torres przeprowadził znakomitą akcję, po której wyłożył piłkę Stevenowi Gerrardowi, a kapitan "The Reds" z bliskiej odległości ustalił wynik na 2:0.
Zwycięstwo gości mogło być jeszcze bardziej okazałe, ale w końcówce meczu Lucas Leiva zmarnował świetne dośrodkowanie Gerrarda uderzając obok bramki.
dodał: Administrator, data: 2008-11-15 19:00:16
powrótOstatnie komentarze
Brak komentarzy
Zaloguj się aby komentować.
Ostatnio dodane: